Porozmawiajmy z seksuolożkami

Temat "Seksuolożek" w ostatnim czasie przewijał się bardzo często, jednak gdy zapytałam Was na Instagramie, czy chcecie poznać moją opinię na temat tej książki, odzew był ogromny i stwierdziłam, że napiszę o niej parę słów.



Każdy z rozdziałów książki Marty Szarejko ma formę rozmów, wywiadów z seksuolożkami na różne tematy. Przed kupnem Seksuolożek wcześniej powstrzymywał mnie jeden z wywiadów, od którego wiało transfobią i body-shamingiem. Pani Katarzyna Bajszczak nieprzychylnie wypowiedziała się o osobach transseksualnych, sugerując, że jednym z powodów dla których ludzie decydują się na korektę płci jest... otyłość. Samą korektę płci nazwała ona "zmianą płci", co jest błędne i od dawna tego stwierdzenia się już nie używa, o czym seksuolożka z tak ogromnym stażem powinna wiedzieć. Niemniej rozdział miał zostać poprawiony, odniosło się do niego samo wydawnictwo i właśnie dlatego zdecydowałam się w końcu tę książkę kupić. Nie wiem czy wydanie, które kupiłam, jest już poprawione czy nie, nie wiem na czym ta zmiana miałaby polegać, bo trzeba by było przeprowadzić wywiad jeszcze raz, tak czy siak, książka którą kupiłam niedawno wciąż zawiera transfobiczne treści i moja propozycja jest taka, by ten jeden rozdział po prostu ominąć i nie denerwować się niepotrzebnie. 

W swojej opinii ominęłam także rozdział o seksie w trakcie ciąży i życiu seksualnym po porodzie, czyli wywiad autorki z Moniką Łukasiewicz, bo nie do końca się na tym znam i nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Czytałam jednak że w tym rozdziale także pojawiły się błędy i krzywdzące treści i nie należy brać go zbyt dosłownie. 


Według mnie na największe uznanie zasługuje rozdział pierwszy, w którym seksuolożka Izabela Jąderek opowiedziała o strachu, religijności Polek i jak ma się ona do seksu oraz o tym, dlaczego Polki przychodząc do gabinetu seksuologicznego pytają, czy są normalne. Rozdział ten utwierdził mnie tylko w przekonaniu, jak bardzo jest potrzebna edukacja seksualna w naszym kraju i jakie skutki przynosi jej brak. Nie chcąc spojlerować powiem tylko, że kobiety pytają o najbardziej podstawowe zagadnienia. Nie wiedzą, czy masturbacja jest normalna, pytają czy to naturalne. Według rozmówczyni seks kojarzy się im z grzechem i czymś niepotrzebnym, nieciekawym. 
Poruszony też został temat relacji partnerskich, podziału obowiązków w domu, czyli tego, na co pacjentki najczęściej się skarżą. 


Rozmowa z Katarzyną Klimko-Damską to drugi według mnie najlepszy rozdział. Został zatytułowany Wina i jest to rozmowa z seksuolożką o gwałcie. Pani Katarzyna przytacza w nim konkretną historię swojej koleżanki, opowiada o braku żeńskiej solidarności w tej sprawie i o tym, czym się różni fantazja seksualna od rzeczywistego gwałtu. Panuje przeświadczenie, że niektóre kobiety marzą o tym, by zostać zgwałcone, co jest krzywdzące dla nas wszystkich i napędza kolejne stereotypy. Na ofiary zwala się winę tłumacząc, że prowokowała wyglądem, ubiorem, zachowaniem. 
Seksuolożka tłumaczy też, że gwałt ma różne definicje i każda ofiara ma swoją. Mówi, że niektóre pacjentki, będące w relacjach z seksoholikami i będąc zmuszane do robienia tego nawet kilkanaście razy dziennie nie czują się gwałcone i uważają, że to lepsze niż zdrady, natomiast przychodzą też pacjentki, które płaczą w gabinecie przez godzinę po tym, jak poszły z kimś do łóżka, w żaden sposób nie komunikując wcześniej, że tego nie chcą. Czują się zgwałcone.


Pozostałe rozdziały to m.in rozmowa o seksualności kobiet z niepełnosprawnościami, kobiet dojrzałych, o problemach seksualnych lesbijek, nastolatek, o przemocy i wiele więcej.Generalnie uważam, że książka jest bardzo dobra, pomijając kwiatki, o których wspomniałam na samym początku.

Julia

Komentarze