Obrzydliwa anatomia

Mówi się, że aby zostać mistrzem w jakiejkolwiek dziedzinie, należy się w niej szkolić przez 10 000 godzin. Żyję w swoim ciele już 306 600 godzin, a jednak w kwestii obsługi tej góry mięsa wciąż czuję się jak nowicjuszka.

Już za chwilę swoją polską premierę ma książka autorstwa Mary Altman. Gdy tylko trafiła ona w moje ręce, pochłonęłam ją w błyskawicznym tempie. Lubię książki, w których mogę utożsamić się z podmiotem lirycznym. W tym przypadku jest nim sama autorka, która oprowadza czytelniczkę i czytelnika po ciele- swoim, moim, Twoim ciele. Nieidealnym ciele. Prawdziwym ciele. Od czubka głowy, przez pępek, pupę, aż do palców u stóp. 

Świat kreuje kobiecość i kobiety jako delikatne i niewinne, media nie pokazują o nas całej prawdy upewniając nas w tym, co jest piękne, kobiece i pożądane, a czego powinnyśmy się wstydzić i co powinnyśmy ukrywać. Jest to świat, w którym chcemy być (i czuć się) piękne, ale nie za bardzo wiemy, dlaczego. Robimy wiele rzeczy przeciw sobie, za wszelką cenę próbując zmienić swoje ciało, ulepszać, mając na uwadze, że ciało zawsze może być lepsze, że może być idealne!

Wieczorem stajemy przed lustrem, zdejmujemy stanik i zadajemy sobie pytanie, jak to się stało, że modelka prezentująca kostium kąpielowy w najnowszym wydaniu kolorowej gazetki nie padła ofiarą okrutnej grawitacji, a my tak. No cóż. Kiedyś napisałam, że co ma wisieć- nie utonie, ale też nie będzie nienaturalnie sterczeć. Piersi są różne, ale mówi się o tym na tyle mało, że spora większość kobiet ma na tym punkcie ogromny kompleks. Teraz rozumiecie? Chodzi o to, aby wmówić nam, co jest atrakcyjne, a co nie, co jest piękne, a co nie, pokazując tylko urywek życia, ciała każdej z nas wyłącznie w wyidealizowanym świetle. A potem googlujemy coś, co jest zupełnie normalne i naturalne, żeby przekonać się, czy wszystko z nami okej i czy inne też tak mają.

Mara Altman opowiada nam prawdziwą historię, z którą wiele z nas, ślepo dążących do nieistniejącej idealności, może się utożsamić.


Dobrze wiecie (a może i nie), jakie mam zdanie na temat depilacji, a raczej przymusu usuwania każdego włoska z ciała, jaki narzuca się głównie kobietom. Wchodzi tu kwestia podwójnych standardów (męskie owłosienie jest zupełnie akceptowane i naturalne, damskie jest uważane za brak higieny i niedbanie o siebie) a także presji, jaką narzuca się nam, byśmy nie były takie, jakie jesteśmy, a takie, jakie chce społeczeństwo. 
Uważam, że każdy, bez względu na płeć, może decydować o swoim ciele i o tym, czy zostawić meszek nad górną wargą, czy go usunąć. Sama golę się, jak mi się przypomni, jak znajdę czas lub będę miała taką ochotę, a nie kiedy szykuję się na randkę i muszę wyglądać jak milion dolarów.
Włosy na ciele są okej. Pojedyncze włoski wokół sutków są okej. Wąsik jest okej. Mam złudną nadzieję, że nie jestem pierwszą osobą, która Wam to mówi.



W książce poruszany jest też m.in. temat okresu, PMS i związanych z tym stanem emocji. Autorka przewidziała także specjalny rozdział o kupie dla hejterów i hejterek, porównujących do niej krew menstruacyjną- w farsowy sposób przytoczyła ona swoją historię o hemoroidach i związanej z tym problemem wizycie u lekarki.
(...) Po kilku tygodniach poruszania się niczym 90-latek w źle dopasowanej pielusze poszłam do ginekologa pod pretekstem chęci zrobienia badania cytologicznego, bo za bardzo się wstydziłam zarezerwować wizytę tylko z powodu mojego tyłka. (...) Po badaniu  niechętnie zapytałam ginekolog, czy nie zerknęłaby nieco bardziej na południe, aby sprawdzić, jaki dokładnie koszmar mnie dręczy. -O, masz małego hemoroida- stwierdziła. (...) Jakim cudem dostałam hemoroidów? Przecież, do licha, nosiłam bieliznę w kwiatki!  

W Obrzydliwej anatomii bardzo podoba mi się język, jakim posługuje się autorka. Mówi ona zupełnie otwarcie o tym, co kontrowersyjne, jednocześnie zachowując kulturę, klasę i poczucie humoru. Nazywa rzeczy po imieniu i przytacza wiele historii z własnego życia, które przyczyniły się do pokochania i zaakceptowania jej własnego ciała.
Na rynku jest niewiele książek o tematyce ciałopozytywności, jednak zauważyłam, że jak już w księgarni się coś pojawia, to jest to konkretna pozycja, która z jednej strony wyczerpie temat, a z drugiej pozostawi pole do własnych przemyśleń i uwag. Tak jest też w tym przypadku. Autorka przekazuje nam ogromną dawkę wiedzy i swoich doświadczeń, namawiając do własnej interpretacji i zastanowienia.


Książkę będzie można kupić na stronie Wydawnictwa Kobiecego, do czego mocno zachęcam.


Julia

Komentarze

Instagram