Okresopozytywność

Gdy chodziłam do podstawówki, przyszła raz do nas pani, która opowiadała nam o okresie i dojrzewaniu. Pamiętam, że w sali były tylko dziewczyny, a chłopcy musieli czekać w bibliotece. Uświadomiłam sobie wtedy, że okres to sprawa dotycząca wyłącznie kobiet, że musimy ukrywać to, że go mamy i pod żadnym pozorem nie opowiadać o tym chłopcom.

Pamiętam też, że w prezencie dostałyśmy małe opakowania podpasek, ale zanim wyszłam z sali, pani prowadząca zajęcia kazała mi je schować, żeby chłopcy z klasy nie zobaczyli i się nie śmiali. Dotarło wtedy do mnie, że muszę się wstydzić okresu, że jest to coś, o czym się nie rozmawia i żyłam w takim przekonaniu naprawdę długi czas.

Otwieranie podpaski w szkolnej toalecie było dla mnie strasznie stresujące, czekałam najpierw, aż wszystkie dziewczyny wyjdą, żeby tego nie usłyszały. Gdy potrzebowałam, a nie miałam podpasek ani tamponów, wolałam owinąć majtki grubą warstwą szarego papieru, który powodował odparzenia i przeciekał, niż poprosić koleżanki o pomoc. Racja, zawsze była to jakaś alternatywa, ale w tym przypadku bardzo szkodliwa, bo jak wiadomo, nawet w gabinecie pani pielęgniarki można dostać podpaski w razie potrzeby. Ciekawi mnie, czy ktokolwiek, kiedykolwiek poszedł tam właśnie w tym celu, skoro od najmłodszych lat wciskało się nam, dziewczynkom, że okres to powód do wstydu, temat tabu, temat, o którym się nie rozmawia.

Żyjemy w czasach, kiedy o okresie mówi się coraz więcej. Na rynku pojawiają się coraz nowsze, wygodniejsze, bardziej ekologiczne czy praktyczne alternatywy dla podpasek i tamponów. I pomyśleć, że kiedyś to one były rewolucją!


Kubeczek menstruacyjny odkryłam już dawno, ale przez długi czas byłam do niego sceptycznie nastawiona. Miałam wiele obaw co do jego stosowania, na przykład to, czy uda mi się go później wyjąć, skoro nie ma  on sznureczka, jak tampon!
Okazało się jednak, że kubeczek to mój najlepszy zakup ever, jest totalnie niewyczuwalny, wygodny, ekologiczny i od jego zakupu parę miesięcy temu zwróciły mi się koszty tamponów, jakie kupiłbym w tym czasie, ponad dwa razy!
Producenci kubeczków wychwalają je pod niebiosa, ale mimo tego, że zalet jest o wiele więcej, jednak kubeczki mają także swoje wady. Jedną z nich jest aplikacja, która nie należy do najprostszych, szczególnie za pierwszym i drugim razem. Pamiętam, że ja tego dnia siedziałam dobre dwie-trzy godziny na kibelku i płakałam, bo nie umiałam go włożyć. Zadzwoniłam nawet na infolinię i pani poleciła mi inny sposób aplikacji, który w moim akurat przypadku się sprawdził i jakoś mi się w końcu udało.
Drugi minus kubeczków to ich zapach, na żadnej stronie nie widziałam, żeby ktoś poruszał ten temat, ale kubeczki trzeba myć  pod zimną wodą i wcale nie wystarczy ich opłukać, jak zapewnia ulotka, trzeba użyć łagodnego i bezpiecznego płynu,

Mimo tego bardzo polecam kubeczki wszystkim miesiączkującym osobom, które nie mają hymenu. Nie wierzę w to, że da się zaaplikować kubeczek nie uszkadzając hymenu.
Kubeczek to przede wszystkim ekologia i oszczędność- jeden starcza nawet na osiem-dziesięć lat, a kosztuje tyle, ile średnio wydajemy na tampony w ciągu czterech-pięciu miesięcy. Nie wytwarzamy niepotrzebnych śmieci, a to jest bardzo ważne, ponieważ ogromna większość wszystkich odpadów higienicznych stosowanych podczas okresu trafia m.in. do morza, ponieważ ludzie spuszczają je w toalecie.
Niektóre osoby wspominają też, że dzięki kubeczkom nie czują już bólów miesiączkowych, Przyznam, że coś w tym jest.




Podpaski wielorazowe to z kolei bardziej kontrowersyjny temat. No bo jak to, prać zużytą podpaskę i zakładać ją znowu? Fujka!
Nie wiem kogo jeszcze szokuje widok własnej krwi, ale skoro mamy z nią do czynienia co miesiąc, nie powinno być to dla nas w jakikolwiek sposób obrzydzające. Mycie podpaski wielorazowej zajmuje maksymalnie kilka minut, zdecydowanie dłużej trwa jej suszenie, ale w tym czasie możemy skorzystać z drugiej i wymieniać je na zmianę, co nie jest wcale niepraktyczne.
W ciągu dnia zużywamy kilka podpasek, które będą rozkładać się przez najbliższe X lat. Wydajemy na nie niewiele, jednak podliczając koszta z całego roku, dwóch lat czy pięciu, można się ostro zdziwić.
Podpaski wielorazowe to ekologiczna alternatywa dla osób, które z jakiegoś powodu nie chcą lub nie mogą używać kubeczka lub są przyzwyczajone do podpasek i ufają tej metodzie.
Ja posiadam jedną podpaskę i jedną wkładkę z Drogerii Ekologicznej. Na skrzydełkach mają zapięcia, dzięki którym nie przemieszczają się tam, gdzie byśmy nie chcieli. Nawet mimo braku kleju siedzą grzecznie na miejscu i spełniają swoją rolę. :)
Są niewyczuwalne przy siedzeniu, zapięcia nie przeszkadzają i nie są widoczne przy obścisłych spodniach.
Jedyną wadą według mnie są skrzydełka, które są wąskie i pasują tylko do wąskich majteczek, w innych przypadkach je trochę ściskają. Nie jest to wielki problem, ale jednak szkoda, że skrzydełka nie są dłuższe i nie mają dwóch zapięć, by każdy mógł je dopasować do swojej bielizny.
Innych minusów się nie doszukałam. Materiał jest przyjemny i nie podrażnia, chłonność jak przy tradycyjnych podpaskach. Patrząc parę lat wprzód oszczędzamy mnóstwo pieniędzy i naszą planetę.
Jeśli chodzi o to, jak działa drogeria BetterLand, nie mam zastrzeżeń. Wybór jest ogromny, ceny przyzwoite, a jakość na najwyższym poziomie. Zastrzeżenie mam jedynie do producenta podpasek, który swoją markę promuje sloganem "tylko dla kobiet". Nie zapominajmy o osobach transpłciowych, które także miesiaczkują! Nikt nie powinien czuć się wykluczany.

Wszystkie dostępne podpaski wielorazowe znajdziecie pod tym linkiem. Do wyboru macie ogrom wzorów i kolorów w różnych rozmiarach, także na pewno znajdziecie coś dla siebie! Ja posiadam podpaskę soft moon w rozmiarze regular oraz wkładkę soft moon, która może służyć także jako podpaska w dni, w które nie potrzebujemy większej chłonności.



Czym dla Was jest okres? Jak go przeżywacie? Jakich produktów używacie i czy choć trochę zachęciłam Was do kubeczków lub podpasek wielorazowych? :)

Julia

Komentarze

Instagram