Polecany post

Moja mama nauczyła mnie bycia na diecie

Przykro mi to mówić. Nie myślałam, że kiedykolwiek odważę się napisać ten tekst.


Mam najlepszą mamę na świecie! Serio.
Zawsze się świetnie dogadywałyśmy, mimo że jesteśmy zupełnie różne. Może nie zawsze umie mi pomóc, ale nigdy nie zostawiłaby mnie samą z problemami. Kocham ją najmocniej na świecie i wiem, że ona też mnie bardzo kocha. 
Jednak wiem też, że gdyby nie moja mama i jej życie na wiecznej diecie, być może uniknęłabym wielu lat z bulimią.

Odkąd tylko pamiętam, każdego dnia w naszym domu pojawia się temat wagi. Mama wciąż krytykuje swój wygląd, mówi, że nie mieści się w stare ciuchy, że musi przejść na dietę. Zauważyłam, że je ona tyle, co nic, a będąc w sklepie sama próbuje przelewać na mnie swoje przekonania przy wyborze produktów. 
"Nie jedz węglowodanów" usłyszałam po wzięciu donuta z orzechami. Powiedziałam, wskazując na jabłka w koszyku, że to są same węglowodany. Mama nic nie odpowiedziała.
"Nie jedz nic, napij się wody z cytryną" usłyszałam, gdy powiedziałam mamie, że jestem głodna. Była późna godzina, a ja byłam tylko na śniadaniu.
"Musisz zrezygnować z pieczywa, żeby schudnąć, bo pieczywo tuczy" usłyszałam podczas jednego z większych kryzysów w moim życiu. Krzyczałam, że się nienawidzę, wkładając buty. Był środek zimy, a ja biegłam wieczorem na siłownię. Było mi tak zimno, że łzy zamarzały mi na policzkach.

Nie pamiętam, by kiedykolwiek mama powiedziała coś pozytywnego o swoim wyglądzie. Na plaży wolała się nie rozbierać i mimo że minęło tyle lat od naszych ostatnich wspólnych wakacji, wciąż nie rozumiem dlaczego. 

Podczas również ciężkiego czasu w moim życiu, gdy realnie bałam się o swoje życie, jednocześnie nie widziałam wyjścia z sytuacji. Bałam się, że "przytyję jeszcze bardziej". Nie wychodziłam z domu. Na okrągło powtarzałam, jaka jestem gruba i jak bardzo się nienawidzę. Pewnego razu mama powiedziała, że to nie ja jestem gruba, tylko ona. Zmierzyłyśmy się i okazało się, że mamy niemal identyczne wymiary- różnice były max. 2 cm (co bardziej mnie uderzyło- to ja byłam te dwa centymetry szersza). Zabolało mnie to mocno, jednak był to też przełom w moim życiu. Zrozumiałam wtedy jak bardzo mamy zakrzywiony obraz siebie. Inni widzą nas zupełnie normalnie, podczas gdy my same z bólem patrzymy w lustro.

Od mamy nauczyłam się dążenia do idealności. Mama zwracała uwagę na kobiety na ulicy, które były grubsze, bez makijażu, komentowała też moje nieogolone nogi. Sama dążyła do perfekcyjnej sylwetki. Na okrągło mówi, że musi się w końcu zapisać na siłownię, ostatnio zaczęła też brać suplement diety na odchudzanie. Patrzę na to wszystko ja i moje dwie młodsze siostry.

Do czego zmierzam- bynajmniej nie do tego, że mam do mamy jakieś wyrzuty i jest ona winna moich problemów z odżywianiem. Chciałam tylko powiedzieć, że dziecko zawsze będzie naśladowało poczynania rodziców. Tak samo, jak nasi rodzice ukształtowali w nas pewne poglądy, których broniliśmy przed wyrobieniem własnych, tak samo nauczyliśmy się od nich nawyków żywieniowych, czy nawet poglądów związanych z wyglądem zewnętrznym. Chcę przez ten post zaapelować do wszystkich mam, starszych sióstr, cioć, babć, opiekunek, byście nie wpajały dzieciom chorych poglądów, nie wprowadzały w kulturę diet i byście pokazywały różnorodność ciał. Jest w nas ogromna siła i to od nas zależy przyszłość następnych pokoleń.
____________________________

Ps. Zapytałam Was na instagramie, czy Wasze mamy i opiekunki także przywiązują lub przywiązywały tak ogromną wagę do wyglądu zewnętrznego i powiem szczerze, że nie mam siły tego komentować. Niektóre odpowiedzi są naprawdę mocne, przy niektórych napływały mi łzy do oczu, jest mi tak cholernie przykro... Są także pozytywne odpowiedzi, które dały mi dużo nadziei, ale nie ukrywam, że większość Waszych odpowiedzi bardzo mnie dotknęła.

Ps. 2. Jeśli czyta to moja mama- wiedz że nigdy nie obwiniałam Cię za swoje problemy z jedzeniem. To nie jest ani mój, ani Twój błąd. To błąd społeczeństwa, w jakim przyszło mi się wychowywać i które nauczyło nas obie takich poglądów. Kocham Cię.

Julia

Komentarze

  1. Na szczęście moja mama nigdy nie zwracała na to jakoś wielkiej uwagi jak i ja:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama takie same rzeczy mi mówiła i tez wpadłam w ED.
    Wiem jednak ze chciała dla mnie dobrze❤️
    Jak i twoja

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram