Ciałopozytywność jako promowanie otyłości

Jest grubo po trzeciej w nocy i mogłabym już iść spać, ale jestem wkurwiona i wiem, że dopóki nie napiszę tego, co męczy mi głowę, to nie zasnę. Przy okazji ciałopozytywnej akcji The Real Catwalk Polska, która odbędzie się już w tę niedzielę w Warszawie, naszła mnie pewna refleksja odnośnie  do promowania otyłości, bo przecież tyle się słyszy o tym, jak złe jest pokazywanie fałd na brzuchu i jak bardzo namawia to do niezdrowych nawyków.


Wspomnę pokrótce, czym tak właściwe jest The Real Catwalk- jest to wybieg, flashmob, coś w rodzaju pokazu mody, z tym że nie reklamujemy strojów danej marki czy projektanta, lecz pokazujemy różnorodność ciał, które będą je nosić. W tę niedzielę o godz. 13 na Placu Zamkowym wyjdą dziewczyny o różnych typach sylwetek, wysokie i niskie, chude i grube, w każdym wieku, otyłe, a także te z niedowagą, chore i niepełnosprawne, z najróżniejszymi chorobami skóry, z różnymi fryzurami, z makijażem i bez makijażu, z włosami na nogach i bez nich, a być może znajdą się także osoby bez włosów na głowie. To nie będą modelki z okładek. Każda kobieta, która wystąpi w bieliźnie na The Real Catwalk, tak naprawdę jest zwykłą osobą, którą widujesz na co dzień w autobusie, w sklepie czy w swojej pracy.

Wokół tej akcji narosło wiele kontrowersji i nieporozumień. Jest mi cholernie przykro, że wciąż ciałopozytywność tylu ludziom kojarzy się tylko negatywnie. Samo słowo promowanie od dziecka słusznie kojarzyło mi się w przedstawianiu czegoś wyłącznie w pozytywnym świetle, namawiając do kupna, zrobienia czy stania się kimś lub czymś. Pracuję jako hostessa i dobrze wiem, co trzeba zrobić, by wcisnąć ludziom jakiś kit, żeby tylko wydali hajs na coś, co im nie jest potrzebne. W swojej pracy muszę promować różne artykuły, opowiadać o nich i być twarzą firmy, dla której pracuję. Potrafię dwadzieścia minut gadać o ekspresie do kawy, który niczym nie różni się od pozostałych na półce, oprócz producenta. Promuję ten pieprzony ekspres, żeby ludzie zechcieli go mieć u siebie w domu i żeby samej na tym zarobić. Oni mają ekspres, ja mam pieniądze i wszyscy są szczęśliwi.

Co to ma do ciałopozytywności? Ano to, że wiele ludzi uważa ten ruch właśnie za promowanie otyłości. Bo wiecie, widząc na ulicy otyłą osobę, automatycznie głos w głowie namawia nas do stania się otyłym. Myślimy wtedy "Ale fajna ta otyłość! Też taką chcę!" i po powrocie do domu wpieprzamy wszystko, co napotkamy na swojej drodze, dążąc do swojej upragnionej liczby na wadze. Czy to nie brzmi absurdalnie?

Nie sądziłam, że nadejdą czasy, w których trzeba ludziom tłumaczyć tak proste zagadnienia, ale otyłość najczęściej jest skutkiem, a nie przyczyną jakiejś choroby. Nie mów, że otyłość jest niezdrowa, bo to złe nawyki żywieniowe i nieodpowiedni styl życia są niezdrowe, a nie otyłość. Ludzie uczepili się tej otyłości jakby nie było większych problemów na tym świecie, mają czelność oceniać inne osoby przez pryzmat ich wagi i oskarżać o promowanie chorych nawyków samym byciem. Czy jeśli osoba z bielactwem wyjdzie na ulicę, to czy jest to promowanie bielactwa? Czy jeśli osoba wysoka wyjdzie na ulicę, to jest to promowanie bycia wysokim? Czy jeśli osoba na wózku wyjdzie na ulicę, to czy jest to promowanie niepełnosprawności? No raczej nie. Więc czemu, do cholery, osoba otyła nie może wziąć udziału w pokazie, wstawiać swoich zdjęć na Instagrama czy mówić otwarcie o tym, że nie wstydzi się swojego ciała, bo zostaje oskarżana o promowanie otyłości?

Trochę inaczej sprawa wygląda przy zaburzeniach odżywiania i wszechobecnych thinspiracjach. Są to zdjęcia, filmiki publikowane masowo w internecie, pokazujące (i promujące!) niezdrowo chude ciała. Zdjęcia te robią dziewczyny cierpiące najczęściej na anoreksję, dodatkowo często retuszują je tak, aby pokazać skrajną chudość w tym dobrym świetle i zachęcić do intensywnego i chorego odchudzania. Ja, gdy chorowałam na bulimię i miałam w swoim mniemaniu "gorszy czas", czyli czas, w którym się poddawałam i miałam dosyć takiego życia, nakręcałam się właśnie takimi filmikami i zdjęciami. Ludzie wstawiają je zazwyczaj w ciężkich przypadkach zaburzeń odżywiania, by dowartościować się, pokazać swoją "wyższość" i niezdrowo motywować do dalszego odchudzania, jednocześnie robiąc krzywdę innym. Nikt o tym nie trąbi, mimo że to jest promowanie zaburzeń. Dziewczyna z niedowagą, choćby była skrajnie wychudzona, nie promuje anoreksji, wychodząc zwyczajnie na ulicę, czy publikując w internecie swoje zdjęcia (o ile robi to w sposób przemyślany, a nie namawiając do schudnięcia inne osoby).

Biorąc udział w akcjach takich jak The Real Catwalk, pokazujemy, że istnieje tyle typów sylwetek, ile jest wszystkich ludzi na całym świecie. Są wśród nas osoby bardzo otyłe, są osoby z nadwagą, z "normalną" (co może wprowadzać w błąd) wagą, z niedowagą czy nawet osoby wychudzone. Są osoby bardzo wysokie, wysokie, przeciętne, niskie i bardzo niskie. Są kobiety, mężczyźni, osoby trans płciowe i osoby nieidentyfikujące się z żadną z tych płci. Są osoby bez nóg, bez rąk, jeżdżące na wózku oraz te zupełnie sprawne i zdrowe. Są osoby z bliznami czy rozstępami, cellulitem, z deformacjami po wypadkach, z plamami, z pieprzykami i znamionami. Są osoby z długimi włosami, przeciętnymi i krótkimi, a także osoby łyse. Są osoby z włosami na całym ciele (w tym kobiety!), a są i takie, które depilują sobie nawet nietypowe miejsca na ciele. Są osoby o najróżniejszych kolorach skóry. Żadna z nich nie promuje swojego wyglądu. Jedyne co promują, to akceptację swojego własnego ciała oraz szacunek do siebie i innych bez względu na wygląd.

Teraz mogę iść spać. Dobranoc.

Komentarze

Prześlij komentarz

Instagram