Polecany post

Ludzie, leczcie się!

Nastał dzień, w którym nie byłam w stanie uśmiechnąć się, nawet nieszczerze. Obudziłam się ze łzami w oczach w chłodny, jesienny poranek. A może południe. Równie dobrze mógł być to nawet wieczór. To nie miało znaczenia. Nic nie miało znaczenia. Moje życie było rutyną. Dziś wszystko pamiętam jakby przez mgłę, jednak wiem jedno: z pewnością nie chciałabym przeżyć tego koszmaru po raz drugi.

Od wielu miesięcy zasypiałam ze słuchawkami na uszach, słuchając muzyki, która idealnie opisywała stan, w jakim się znajdowałam. Choć moje gusta muzyczne niewiele się zmieniły od tamtego czasu, teraz, słuchając tych samych piosenek, czuję je, jakby... inaczej. To już nie są te same emocje, nie przeżywam tego tak, jak wtedy. Zasypiałam o bardzo późnych porach, bardzo często nad ranem, lub wręcz przeciwnie- po południu poprzedniego dnia (aby, przy okazji, ominął mnie obiad). Nic nie miało sensu. Moje życie zmierzało donikąd. Miałam chodzić do szkoły, ale ją zawaliłam. Nie byłam w stanie powiedzieć, dlaczego do niej nie docieram. Czasem nawet odradzała się we mnie iskierka nadziei, a nawet motywacji, by pójść rano na lekcje, jednak nie udawało mi się to już od paru tygodni. 
Moje życie przytoczyło zupełnie innego tempa. Dosłownie. Miałam wrażenie, że wszystko mija tak bardzo wolno, jakby na złość nie mogłaby już minąć jesienna chandra i moje samopoczucie. Teraz gdy sobie o tym przypominam, pamiętam tylko niektóre urywki, momenty, mam wrażenie, że czas leciał przerażająco szybko.
Myłam się, jak mi się przypomniało, że muszę gdzieś wyjść, chociaż większości spotkań zdecydowanie unikałam. Zaczęły się moje problemy z jedzeniem, w końcu wpadłam w bulimię. Nienawidziłam siebie. Nienawidziłam życia. Okaleczałam się. Czułam do siebie wstręt, obrzydzenie. Zasypiałam z płaczem. Budziłam się z płaczem. Chciałam, aby wszystko się już skończyło.

Trafiłam do poradni. Brudna, zapłakana, nie byłam w stanie powiedzieć choćby jednego słowa. Ze skierowaniem poszłam do psychiatry. Dostałam leki, zaczęłam chodzić na terapię. Powoli wracałam do normalnego życia. Przeszłam na nauczanie indywidualne, by móc kontynuować edukację. Na pewnym etapie zaczęłam wychodzić do ludzi, a nawet poznałam mojego byłego już chłopaka. Pozbyłam się fobii społecznej, nie pozbyłam się fobii szkolnej. Jednak z dnia na dzień czułam się coraz lepiej, znacznie poprawiłam swoje oceny i wróciłam do swoich pasji, które zaniedbałam.


Depresja.

Gdyby nie wizyta u specjalisty, jakim jest psychiatra, najprawdopodobniej dalej tkwiłabym w tym bagnie bez wizji przyszłości, bez motywacji i nadziei.

Dlatego apeluję do wszystkich, którzy mają jakiś problem, którzy podejrzewają u siebie jakiekolwiek zaburzenie psychiczne (bądź jego początki)- leczcie się!

Ja także się leczę. Nie uważam, aby fakt, że chodzę do lekarza, był czymś dziwnym lub wstydliwym. Nie wstydzę się tego, że chodzę do dentysty, ginekologa czy endokrynologa- nie wstydzę się także tego, że chodzę do psychiatry.

Obecnie depresja jest na czwartym miejscu najczęściej występujących chorób, tuż po bólach kręgosłupa, anemii i chorobach płuc. Szacuje się, że do 2020 roku depresja wysunie się na drugą pozycję, a do 2030- na pierwszą. (według ekspertyz WHO)
Aż 11% moich rówieśników, czyli osiemnastolatków, cierpi na depresję. Łącznie, na całym świecie, aż 350 milionów osób cierpi z powodu tej choroby. W Europie są to 83 miliony, a w Polsce 1,5 miliona- to tyle, ile mieszkańców ma Warszawa. Nieoficjalnie natomiast szacuje się, że na depresję cierpi co dziesiąty Polak. To są naprawdę ogromne liczby!

To, co możemy zrobić, to zdobywać wiedzę, przekazywać ją dalej oraz obserwować siebie i swoich bliskich. Nie można lekceważyć żadnego objawu tej choroby. Do najczęstszych objawów należy:
  • uczucie smutku, przygnębienia, płaczliwość, myśli samobójcze
  • zwiększenie lub zmniejszenie apetytu, spadek lub wzrost masy ciała
  • problemy ze snem, bezsenność, nadmierna senność i zmęczenie
  • bóle głowy, kręgosłupa, brzucha
  • trudności w koncentracji, podejmowaniu nawet najprostszych decyzji
  • brak lub zmniejszenie motywacji, chęci do działania

Leczmy się i powiedzmy naszym bliskim, że nie jest to powód do wstydu. Leczenie to jedyna droga, aby wyjść z depresji (tak samo, jak z jakiejkolwiek innej choroby). 

Trzymajcie się!
Julia

Komentarze

Instagram