Polecany post

Jak przestać liczyć kalorie?

Po raz pierwszy zadałam sobie to pytanie bardzo dawno temu. Gdy wpadłam w zaburzenia odżywiania, pojawiła się u mnie obsesja związana z liczeniem kalorii, kontrolowaniem makro- i mikroskładników oraz czytaniem etykiet każdego produktu przed włożeniem go do koszyka w sklepie. Na początku tłumaczyłam to chęcią zadbania o swoje zdrowie i dostarczania mojemu organizmowi odpowiedniej ilości energii, jednak po paru miesiącach stało się to tak chorobliwe, że pojawiły się u mnie napady obżarstwa, a następnie bulimia.

W teorii chciałam dla siebie dobrze, chciałam mieć nad sobą kontrolę i z pogardą patrzyłam na osoby, chwalące się tym, że jedzą intuicyjnie (termin intuive eating jest szczególnie popularny w Stanach i oznacza słuchanie swojego ciała, jedzenie tego, na co ma się ochotę i przy tym dbanie o to, by jeść zdrowo). W końcu byłam lepsza, jadłam w taki sposób, w jaki (według mnie wtedy) powinni jeść wszyscy ludzie. Lubiłam to, prowadziłam swoje dzienniki z wszystkimi posiłkami, włącznie z godzinami, kaloriami i makroskładnikami, miałam co najmniej kilka aplikacji, w których zapisywałam to, co jem i ile kalorii spalam w trakcie treningów. Miałam nawet aplikację do sprawdzania składu produktu, żeby nie kupić przypadkiem czegoś, co zawiera składnik z mojej czarnej listy

Nie pamiętam już dokładnie, kiedy to było, prawdopodobnie w październiku 2018, gdy podjęłam decyzję o skończeniu z liczeniem kalorii. Było to trudniejsze, niż mi się wydawało. Na nowo rozpoczęły się napady, a to wszystko przez moje myślenie, że i tak nie wiem, ile już zjadłam i mogę jeść, ile chcę. Na pewno dużo też dał stres przez utratę kontroli nad sobą. Liczenie kalorii zajmowało mi dużo mojego cennego czasu i poniekąd stało się to moją rutyną wpisaną w plan dnia. 
Jak to się stało, że udało mi się wyjść z obsesji i zacząć jeść intuicyjnie?



Krok 1. Usuń wszystkie aplikacje służące do kontrolowania kalorii, makroskładników, składu produktów i godzin jedzenia. Jak już to zrobisz, będzie coraz łatwiej! Najtrudniejsze jest podjęcie decyzji. Jeśli masz jakiś zeszyt z kalorycznością jakichś produktów, wypieprz go, a najlepiej wcześniej go porwij lub potnij nożyczkami. Nie będzie ci już potrzebny. Zaufaj mi.

Krok 2. Zapomnij o używaniu wagi przy robieniu sobie posiłków. Z Twojej głowie na pewno pozostanie to, ile kcal ma XXX gramów płatków śniadaniowych z XXX ml mleka o jakiejśtam zawartości tłuszczu. Zrób sobie taką porcję, na jaką masz ochotę. Nie ograniczaj specjalnie objętości posiłków- jedz tyle, ile potrzebuje Twój organizm.

Krok 3. Słuchaj swojego ciała. Nie patrz na zegarek, czy minęły już trzy godziny i czy możesz już zrobić następny posiłek. Zrób i zjedz go wtedy, gdy poczujesz, że już na to czas (nie ważne, czy minęły te trzy godziny, czy tylko jedna). Nie zmuszaj się do jedzenia czegoś, czego aktualnie nie chcesz.

Krok 4. Nie myśl o tym, że nie wiesz, ile kalorii ma coś, co jesz. Odpychaj takie myśli i pamiętaj, że samo to, że próbujesz coś zmienić w swoim odżywianiu to ogromny postęp z Twojej strony i jeśli nikt Ci tego nie powie, to ja jestem z Ciebie niesamowicie dumna! Sama doskonale wiem, jak ciężko jest z tym przestać. Udało mi się dopiero za drugim razem. W zaburzeniach odżywiania nie mamy przede wszystkim kontroli nad tym, co dzieje się w naszej głowie, dlatego automatycznie szukamy czegoś, nad czym możemy mieć kontrolę, na przykład kalorie. Będziesz odczuwać różnicę, jednak uwierz mi, że po paru dniach poczujesz się z tym dużo lepiej!


Pamiętaj, że masz moje wsparcie i nie ważne na jakim etapie recovery jesteś, czy dopiero planujesz rozpocząć proces zdrowienia, ja będę Cię wspierać i motywować.
Droga do zdrowia jest ciężka i długa, jednak warto jest zadbać o swoje zdrowie.

Trzymam za Ciebie kciuki!

Julia

Komentarze

Instagram